niedziela, 29 marca 2015
piątek, 30 stycznia 2015
daleko...
sny przynoszą ostatnio więcej znaków zapytania niż codzienność. zamiast wyczekiwanej ulgi powodują zamęt w - już i tak chaotycznym - zlepku myśli. podejmuję kolejną próbę przetasowania priorytetów, ustalenia porządku działania, celów ale wszystko i tak trafia szlag... poświąteczne i ponoworoczne wyrzuty nadal aktualne. niespełnienie szuka ujścia jak zwykle nie tam gdzie trzeba, a stare duchy nadal z czułością prześladowcy nie dają spokoju.
paradoksalnie gdy brak mi człowieka... po prostu kogoś obok - towarzystwo przynosi jeszcze więcej samotności.
paradoksalnie gdy brak mi człowieka... po prostu kogoś obok - towarzystwo przynosi jeszcze więcej samotności.
sobota, 15 listopada 2014
piątek, 7 listopada 2014
poniedziałek, 15 września 2014
niemożliwie
tyle zmarnowanego powietrza, które nie stało się przyczyną powstania niczego nowego... a zmęczenie przybiera na wadze. ten większy oddech - w innym czasie mierzony, w innym miejscu zrobiony przyniósł jednocześnie ulgę i ból.
nie umiem tego wszystkiego na raz ogarnąć - nie umiem przeskoczyć samej siebie. gorzką prawdę popijam herbatą (tak właśnie!) mając nadzieję, że przełknę. ale to dławi do łez.
należę do tych naiwnych, wierzących, że całkiem źle być nie może, bo zawsze gdzieś tam jest jakieś światełko. ale chyba nie mam już siły, nie mam miejsca na kolejne siniaki. marudnieję. zgrzytam jak zepsute koło zębate. obojętnieję.
a w środku bałagan okropny. pląta się tam stary duch. bije serce mocniej, drżą usta mimo wszelkich prób przemówienia do rozsądku. tam wszystko bardzo się miota. bo pragnę niemożliwego.
nie umiem tego wszystkiego na raz ogarnąć - nie umiem przeskoczyć samej siebie. gorzką prawdę popijam herbatą (tak właśnie!) mając nadzieję, że przełknę. ale to dławi do łez.
należę do tych naiwnych, wierzących, że całkiem źle być nie może, bo zawsze gdzieś tam jest jakieś światełko. ale chyba nie mam już siły, nie mam miejsca na kolejne siniaki. marudnieję. zgrzytam jak zepsute koło zębate. obojętnieję.
a w środku bałagan okropny. pląta się tam stary duch. bije serce mocniej, drżą usta mimo wszelkich prób przemówienia do rozsądku. tam wszystko bardzo się miota. bo pragnę niemożliwego.
poniedziałek, 1 września 2014
Subskrybuj:
Posty (Atom)




















