Dreams are renewable. No matter what our age or condition, there are still untapped possibilities within us and new beauty waiting to be born.

-Dale Turner-

czwartek, 3 maja 2018

boję się, że znikniesz...

boję się, że znikniesz... te słowa prześladują mnie od dłuższego czasu.  roztrzaskują się w mojej głowie na ostre myśli.
boję się powtórki z seansu "nigdy się nie dowiem, co by było gdyby..."
panika odbiera mi sen. nadzieja odbiera mi resztki rozsądku, podsyca wiarę, że i dla mnie może zdarzyć się cud.
tak długo próbuję jakoś z tego wybrnąć. udawać, że to wcale nie boli.
jak może boleć coś, czego nie było? to wszystko to tylko zlepek słów, dotyków, chwil - może nic nie znaczących. może dla Ciebie to tworzy zupełnie inną układankę.
może szukam czegoś, czego nie ma. po omacku, nawinie, pierwszy raz... tak bardzo.
może chcę więcej niż jesteś w stanie mi dać, może chcę bardziej niż jestem tego warta.
może to wcale nie jest nasza wspólna historia, może mieliśmy być tak trochę obok tylko na chwilę. może mam zostać tylko znajomą twarzą.

bardzo dużo tego "może"... wszystko i nic schowane w drobnym krótkim wyrazie, którego trzymam się tak kurczowo.

te wszystkie słowa niosą ze sobą ryzyko skaleczenia. zdania nie są jednoznaczne, nie mają wymiaru ostatecznego, zawsze można obrócić kota ogonem. boję się, że to zaboli. że mnie zaboli. dlatego tak panicznie boję się ich użyć. boję się je zebrać ze sobą razem. boję się wypowiedzieć je na głos. do Ciebie.

a dziś jeden prosty obrazek z kilkoma słowami, które mówią dokładnie to, co chcę powiedzieć. jeden prosty obrazek sprawił, że się popłakałam.

obrazek ze strony facebook/odmetyabsurdu z dnia 02.05.2018
więcej na https://gindi.pl/a/odmety-absurdu


sobota, 31 marca 2018

by mógł powstać jeden wiersz...

dawno mnie nie było... tu i w ogóle.

słowa wypełniają mnie po wszystkie brzegi, ale nie umiem ich zebrać w dłonie. nie umiem pływać, zapomniałam jak latać. słowa ciężkie, myśli niespokojne, dusza uśpiona. a we mnie tego tyle nieokiełznanego czeka pod skórą.

póki co karmię się cudzym słowem - Anna Ciarkowska w tym pięknym wydaniu przyciągała mój wzrok tyle razy... celebruję każdą stronę. czuję tak bardzo blisko. zatęskniłam za moimi słowami, za moją kartką ze śladem atramentu, za poczuciem wolności ... notesów pięknych już nie mogę pomieścić, a słowa w nich brak.

chcę wrócić. zbieram się. najciężej zrobić pierwszy krok podobno.


A co, jeśli poznaliśmy się tylko po to,
by mógł powstać jeden wiersz?
- On wyszedł spomiędzy żeber - mówisz.

On wyszedł z tęsknoty.

To była tęsknota fizjologiczna. Spanie bez snów,
chodzenie bez kroków, świat bez właściwości.


 z części ŁUSKI s. 87, Anna Ciarkowska "Chłopcy, których kocham"

niedziela, 23 lipca 2017

no more words


poniedziałek, 15 maja 2017

yesterday was hard, today was empty, tomorrow may never come


chyba już nie wierzę w szczęśliwe zakończenia. nie wierzę w spełnione marzenia. sen na jawie to nadal przede wszystkim sen, tylko kilka niestworzonych historii, które bolą w świetle rzeczywistości.


tam w środku toczy się wojna
CHCĘ z MOGĘ
MUSZĘ z POWINNAM
WALCZĘ z PODDAJĘ SIĘ
wszystko pod czujnym okiem organizacji pokojowych
zgodnie z protokołem dyplomatycznym


bomba wybucha tylko tam w środku
straty w ludziach niewielkie
nagłówków w gazetach nie będzie
powodzi z jednej pary oczu nikt nie zauważy

ty nie zauważysz

wtorek, 2 sierpnia 2016

agul inside


wtorek, 19 lipca 2016

Gdy jesteś dzieckiem, pewne rzeczy do ciebie nie docierają. Kiedy słyszysz, że mamusię boli głowa, bo byłaś niegrzeczna, wierzysz w to. Dostajesz lanie i naprawdę wierzysz jej, kiedy mówi, że to cię nauczy rozumu. Widzisz, jak twój ojciec płacze w szklarni, ale kiedy ci tłumaczy, że coś mu wpadło do oka, niczego nie podejrzewasz. Nie chcesz znać prawdy, więc wierzysz. A gdy ktoś mówi ci, że jesteś beznadziejna i do niczego się nie nadajesz, również w to wierzysz. 
Rosie Rushton (z książki Wyszła z domu...)
 
to straszne, jak niewiele potrzeba, żeby się przekonać jak niewiele się ma... jak niewielkie znaczenie ma to, co się pakowało do tej pory do worka z napisem sukces...
to bolesne, gdy przekonujesz się, jak niewiele znaczysz dla kogoś, kto dla Ciebie był priorytetem.

to trudne gdy musisz w końcu zaufać któremuś z tych głosów w sobie i podjąć decyzję, która czasem zmienia wszystko, również to, co do tej pory uznawałeś za nienaruszalną podstawę swojego życia.

poniedziałek, 18 kwietnia 2016

tęskni się...

dramatyczne ... przy dzisiejszych możliwościach technologicznych, przy wiadomościach przesyłanych w ciągu kilku sekund z dwóch skrajnych punków ziemi... tak daleko od siebie nie byliśmy nigdy.

nie ma bliskości, ugrzęzła na klawiszach... drży w oczekiwaniu na jakiś znak, zielony punkt, nadzieję... czeka, bo się boi...gdzieś pod skórą coś krzyczy; wie, że trzeba ruszyć, podjąć ryzyko...

ale strach za duże ma oczy, za dużo poczuł, za mocno uwierzył, za mało zrozumiał...

ciężko ostatnio się pozbierać