co zobowiązuje do kochania? co ma siłę do narzucenia komuś uczuć? człowiek się zmienia, okoliczności się zmieniają, uczucia też nabierają innej mocy. czy można kogoś zmusić do miłości na całe życie?
dzielę włos na czworo, rozważam wszystkie za i przeciw, próbuje przewidzieć każdą ewentualność by móc stawić jej czoło... po co? czasem przez głowę przeleci taka luźna myśl, szalona, wywołująca uśmiech zażenowania niekiedy... żeby pieprzyć te wszystkie zasady, protokoły, ustalenia nie wiadmo kogo... ruszyć intuicyjnie, zrobić coś wbrew zdrowemu rozsądkowi, dać się ponieść instynktom.
często ostatnio gadam z instynktami, rzekłabym nawet że prowadzimy prawdziwe debaty, gdzie za publiczność dość głośną robią sumienie, zdrowy rozsądek, drżące serducho i miliony myśli kudłatych...
nie wiem czy w tym wszystkim stać mnie na szaleństwo, ale nie przypominam sobie, żebym do tej pory kiedykolwiek tak bardzo pragnęła być zdolna do szaleństwa.