Dreams are renewable. No matter what our age or condition, there are still untapped possibilities within us and new beauty waiting to be born.

-Dale Turner-

niedziela, 24 marca 2013

i tak właśnie kończy się świat. nie wybuchem. jękiem.*

byłam z siebie dumna, prawie dałam radę. to był chyba pierwszy urlop gdzie nie obchodziło mnie co się tam dzieje. pierwszy, na którym nie wpadłam po coś, na coś, z czymś itp. czyli coś się zmieniło.
tylko czy to lepiej?
narastająca frustracja i agresja zaczyna budzić mój niepokój. 
we mnie nadal gdzieś tam w środku panuje naiwne przekonanie i potrzeba "bycia w porządku." bycia fair wobec ludzi dookoła - bliższych i dalszych. nie jestem świętym ideałem i czasem językiem sobie postrzępię to i owo - ale staram się być w porządku, subiektywnie obiektywność zachować. w pracy daję z siebie dużo, czasem może nawet za dużo. złych misiów przybywa - a bezczelność i działanie w myśl "po trupach do celu" przekracza granice mojego dobrego smaku, granicę bycia fair.
opadają witki i skrzydła, nie ma nawet siły na wykrzywiony uśmiech pogardy.
rozczarowanie i bezsilność przytłacza.
fakt, że zaczyna mnie to coraz mniej obchodzić też... to dla mnie całkiem nowe uczucie, dziwne, budzące strach wręcz.

zuchwały koniec świata zadomowił się w mojej codzienności.




* magdalena zych "siedem szklanek", pruszyński i s-ka 2011

piątek, 8 marca 2013

dorośnij durna

LEMAR  Time To Grow


Last night I tried but I couldn't sleep
Thoughts of you were in my head
I was lonely and I needed you next to me
Life is harder since you left
I never meant to do you wrong
And now all is said and done
I hope you won't be gone too long/ No

 

Where do I go
What do I do
I can't deny I still feel something
And boy, I wish you could say you feel the same
You've broken the bond
I gotta move on
But how do I end this lonely feeling?
You've gone, I'm here, alone
I guess it's time to grow

 

I try to speak, but my words never catch the air
Like you never knew I was there
Take me back to the days when you really cared
Can we make love re-appear?
I can't go on the roads too long
And now all is said and done
I can't go forward if my heart's still where i'm coming from

 

Crying time is over
I know I can't control her feelings
If she won't return, then I guess I'll be a man
and move on

Time to grow / And move on
Make life better than it was before
Time to grow and move on
Make love better than I did before
 
Though you've gone / And I'm here, alone
I guess it's time to grow

odwilż

odwilż

znikam znów w czterech ścianach, w sobie, w jednej z wielu wersji siebie... delikatnie zamykam za sobą drzwi, jednocześnie marząc by ktoś je wyważył z hukiem. sprzeczności we mnie walczą i nie ma przewagi żadna ze stron. chcę niemożliwego jednocześnie odrzucając wszystko, co może świadczyć o szansie spełnienia się marzenia. a gdy już sobie wmówię, że wszystko się może zdarzyć, że jest nadzieja - rzeczywistość szyderczo śmieje mi się w twarz.
kolejny raz dałam się wmanewrować w jakieś złudne historie. być może kolejny raz dałam się nabrać zbyt szybko. A może za długo nabierać się dawałam?

czekam aż przejdzie, aż nadzieje opadną. czekam na cokolwiek. wydawało mi się, że daję radę. bywa ciężko.

niedziela, 17 lutego 2013

i don't know why...



wtorek, 12 lutego 2013

chory, chorszy... i bohaterski

powtórka z rozrywki - stolica odsłona druga. miałam okazje poznać tym razem dworzec zachodni. w jego świetle warszawa wschodnia jest ekskluzywnym mariotem. stolica zapraszała na targi reklamowe RemaDays. wiele ag widział, wiele przydźwigał. z dobrodziejstwem inwentarza także choróbsko - niestety. wiec ag się męczy od soboty już z kaszlem i katarem i ogólnym osłabieniem.
tym bardziej ag dziś zadowolony ze swojego sukcesu informatycznego - do tego stopnia, że postanowił to uwiecznić tu ;). bohatersko odzyskany bardzo ważny plik - boje z programami, antywirusami i wirusami - Ag Wielki Wspaniały. lepszy od lokalnego "informatyka" (oczywiście wiem, że to świadczy o niskim poziomie opieki informatycznej, ale jednak znając swoje umiejętności warto cieszyć się i z tego) - znaczy ag taki całkiem blond talent komputerowy nie jest.
i mimo zmęczenia i ogólnego osłabienia - taki kopniak pozytywnej energii podnosi bardzo jakość (prze)życia dniówki.
bohater z chusteczką w ręku ;)

niedziela, 3 lutego 2013

we mnie...

z cyklu: inni czytają, agon pod siebie to interpretuje....


- Co jest między Tobą a Geraltem, Pani Yennefer?(...)
- Tęsknota - odpowiedziała poważnie - Żal. Nadzieja. I lęk.*

może to jest właśnie to co w agu drży właśnie. wszystko po trochu.


* cytat z czytanego aktualnie przez Wiedźmę Wiedźmina.

sobota, 2 lutego 2013

we mnie teraz wszystko drży...

trudno czekać na coś, co wiesz, że może nigdy nie nastąpić.
jeszcze trudniej zrezygnować, gdy wiesz, że to wszystko czego pragniesz.


czasem grzebie się po tych stronach bez celu klikając w kolejne linki idąc za ciosem. tak oto trafiłam na zdanie powyżej - ani ono szczególnie odkrywcze, ani jakieś nie specjalnie poetyckie - ale dziwnie przylgnęło do mnie. nic dziś trafić nie mogło - piosenki za radosne, za smutne, za płytkie, za głębokie, za stare i tak można by wymieniać próbując znaleźć coś w odtwarzaczu.

dziwne to wszystko. dziwne jest ciało ludzkie, dziwny jego mózg i dusza. to podobno wszystko chemia. niewiele z tego rozumiem, ale wiem, że potrafi dać przyjemność i potrafi zadawać ból. i mimo tego całego zamieszania - człowiek nie może się bez niej obejść.

we mnie teraz znowu wszystko drży. znów rozpoczęłam walkę sama łasząc się na proste rozwiązanie. skusiłam się kolejny raz na grę, której zasad nie rozumiem. może nie chcę rozumieć. może po prostu łatwiej udawać, że jeszcze wiem co robię.