Dreams are renewable. No matter what our age or condition, there are still untapped possibilities within us and new beauty waiting to be born.

-Dale Turner-

wtorek, 19 lipca 2016

Gdy jesteś dzieckiem, pewne rzeczy do ciebie nie docierają. Kiedy słyszysz, że mamusię boli głowa, bo byłaś niegrzeczna, wierzysz w to. Dostajesz lanie i naprawdę wierzysz jej, kiedy mówi, że to cię nauczy rozumu. Widzisz, jak twój ojciec płacze w szklarni, ale kiedy ci tłumaczy, że coś mu wpadło do oka, niczego nie podejrzewasz. Nie chcesz znać prawdy, więc wierzysz. A gdy ktoś mówi ci, że jesteś beznadziejna i do niczego się nie nadajesz, również w to wierzysz. 
Rosie Rushton (z książki Wyszła z domu...)
 
to straszne, jak niewiele potrzeba, żeby się przekonać jak niewiele się ma... jak niewielkie znaczenie ma to, co się pakowało do tej pory do worka z napisem sukces...
to bolesne, gdy przekonujesz się, jak niewiele znaczysz dla kogoś, kto dla Ciebie był priorytetem.

to trudne gdy musisz w końcu zaufać któremuś z tych głosów w sobie i podjąć decyzję, która czasem zmienia wszystko, również to, co do tej pory uznawałeś za nienaruszalną podstawę swojego życia.

poniedziałek, 18 kwietnia 2016

tęskni się...

dramatyczne ... przy dzisiejszych możliwościach technologicznych, przy wiadomościach przesyłanych w ciągu kilku sekund z dwóch skrajnych punków ziemi... tak daleko od siebie nie byliśmy nigdy.

nie ma bliskości, ugrzęzła na klawiszach... drży w oczekiwaniu na jakiś znak, zielony punkt, nadzieję... czeka, bo się boi...gdzieś pod skórą coś krzyczy; wie, że trzeba ruszyć, podjąć ryzyko...

ale strach za duże ma oczy, za dużo poczuł, za mocno uwierzył, za mało zrozumiał...

ciężko ostatnio się pozbierać

sobota, 26 grudnia 2015

"To tak jakbym miał w głowie kawałki szkła. Przez cały czas." /Zielona Mila/

gdzieś to się we mnie trzaska strasznie, sypie w drobny mak.

zbierać to i sklejać
zamiatać
wyrzucić...

ale za dużo tego już. co rusz jakiś kawalątek drażni, uwiera, odwraca uwagę od codzienności. i siedzi to głęboko. i boli. że jest, a jednak nie istnieje. a wszystko inne dookoła tak zdążyło się pozmieniać, zniszczyć, rozdmuchać. mam problem z nazwaniem tego wszystkiego, bo to oznaczałoby że może jestem zdolna to okiełznać. a ja nie widzę sposobu na pozbieranie tego w jakąkolwiek całość - nie wspominając o aspekcie logicznym.
i brodzę w swoich myślach, zawieszam na mostach słów niewypowiedzianych, na granicy obłędu próbuję przekonać samą siebie, że coś z tego ma sens. że przecież to jest możliwe. a potem karcę się za to kłamstwo wobec własnego, wątłego JA.
coraz mniej rozumiem, coraz częściej odbiegam od tej racjonalnej strony, która jeszcze potrafi się odezwać.  ale ja głupia, ja naiwna, ja zazdrosna potrafi karmić się najmniejszym gestem, najcichszym słowem.

rozbijasz mi się w głowie, w piersiach rozpychasz szeroko, wyżymasz żołądek do granic wytrzymałości. bolisz dotykiem ciepłym i obecnością nie dla mnie. bolisz mnie bezmyślną mną przy tobie.

środa, 22 lipca 2015

jestem gdzieś tu obok...


niedziela, 14 czerwca 2015

pozwól na wszystko... psia kość 13.



z wiekiem człowiek marnieje… albo może  to kwestia zbyt dużej ilość cukru…
HAHAHAHA dobre… to na pewno kwestia wieku i umysłu już nie w formie …
w każdym razie nie udało mi się przewidzieć tego szeregu zdarzeń 13. czerwca.
padłam ofiarą spisku totalnie zakręconych świrusów – w wyniku tego zostałam praktycznie porwana (wstyd wykorzystywać pracoholiczne zapędy!); moje życie było zagrożone przez stado jęczących istot (czy ubezpieczenie na życie przewiduje atak zombiaków chcących czarnego złota?); nakarmiono mnie i upojono samymi pysznościami; ahhh i te zdjęcia – wykopane z głębokiej otchłani…(gdzie zestaw montażowy ja się pytam?- choć może wystarczyłby porządny montażysta)
teraz szczerze boję się, że siedzią też w lodówce i czyhają, żeby jeszcze z czymś wyskoczyć...
miło...tyle zachodu dla jednego agula... 

środa, 10 czerwca 2015

A we mnie ta lwia część, która tęskni za Tobą, która we mnie jest...

nie wiem dlaczego tak późno do tego dotarłam. tak czy inaczej - odliczamy z nowego punktu już. i z nowego tęsknimy.


niedziela, 26 kwietnia 2015

pozwól sobie na głupoty

z cyklu mądrości Asicy Guru pozwoliłam sobie na akt głupoty... jak kopciuszek zatraciłam się w chwili przed północą. poszukiwana przez księcia nie będę, ale czasem potrzeba trochę bajeczności w tym świecie.

słusznie, nie słusznie poszło w świat. słońce ciepłe za oknami od kilku dni napawa jakąś straszną nadzieją. naiwną i niedojrzałą - nie odpowiednią dla kobiety "prawie po trzydziestce". ale to dobre słońce, to dobry czas. staram się podnieść...