Dreams are renewable. No matter what our age or condition, there are still untapped possibilities within us and new beauty waiting to be born.

-Dale Turner-

piątek, 22 lipca 2011

przytul

poniedziałek, 4 lipca 2011

pójdę boso...

w wątpliwość poddaję
słuszność
istnienia dnia

choć bezsenna noc
ukojenia nie przynosi
mniej wymagająca jest

kotka w milczeniu
czmychająca
przed dźwiękami poranka




zeszyt pierwszymi słowy ochrzczony. pióro w gotowości.

w wątpliwość poddaję słuszność istnienia

nie wiem co jest nie tak. niby wszystko wydaje się być na swoim miejscu, niby wszystko zgodnie z ogólnie przyjętymi zasadami, a jednak...coś nie gra. coś wymknęło się bokiem, wygląda czasem na to, że przespałam jakiś istotny komunikat. jakby mi brakowało jakiejś wskazówki do rozwiązania jakiejś łamigłówki. chyba istotnej, raczej oczywistej, bo wydają się ją znać już wszyscy oprócz mnie.
czasem wydaje mi się, że mam w sobie za mało odwagi, czasem za mało zrozumienia, czasem wszystkiego mam po prostu za mało.
jestem zła na siebie, bo ostatnio spaprałam sobie parę rzeczy. przy niektórych sprzyjały okoliczności, do reszty przyczyniłam się dzielnie... samodzielnie.

wtorek, 28 czerwca 2011

a nie mówiłam??

a mówiła, że się bierze za remonty i remonciki. uprzedzała, że chce inaczej. zaczęło się. w ruch poszły szafy. a co dalej się okaże - na ile jej pozwolą, co uda jej się jeszcze przeforsować?
jest zapał, są pomysły... będzie się działo ;)

poniedziałek, 27 czerwca 2011

open your eyes, mind and soul

dziecinna.
naiwna.
romantyczna.
zachłanna.

budzi się.

otwórz oczy...

piątek, 24 czerwca 2011

what am i looking for...

możliwe, że to tymczasowe. możliwe, że za godzinę będzie tu jeszcze inaczej. na razie sama siebie przekonać nie mogę do ostatecznej decyzji.

potrzebuję tej zmiany. stopniowo przeprowadzam remonty i remonciki wokół. chcę więcej. zrobić, przeczytać, usłyszeć, zobaczyć. chcę być kimś więcej.

sobota, 18 czerwca 2011

kocio-anielsko

jest i ma być. kolejne osiemnaście za mną. nie wiem czy powinnam się oburzać za strach wymawiania prawidłowej liczby? ale przyjmuję to, co jest. zauroczona jestem ostatnio rzeczami prostymi, niepozornymi, zwyczajnymi. próbuję wrócić do formy piśmiennej. będę się przepraszać z piórem, bo to w czym teraz przyjdzie mi pisać nie jest godne niczego innego jak pióro.

ukończyłam edukację swoją, została ta "formalność" w postaci pracy magisterskiej, która z przyczyn niezaplanowanych i niezależnych ode mnie wciąż wisi nad głową, choć nie w formie gilotyny. raczej takie przypomnienie, że jeszcze jeden kluczyk trzeba zdobyć. ale nie spieszno mi z tym. czy powinno?

czekam na łucka. czekam na wolne i swobodne dni. czekam na... kolejne dni.